Znowu w trasie! Pierwsze bańki w Berlinie

No to w Drogę!

Jest lipiec i w końcu ruszyliśmy w trasę. Właściwie to ruszyliśmy już niemal tydzień temu, lecz jakoś ciężko było zebrać się do napisania czegokolwiek. (Mały update – ruszyliśmy już dwa tygodnie temu i właśnie kończę zaczętą wcześniej notkę) Założenia naszej wyprawy były proste: jedziemy bez konkretnego planu, jak najtaniej się da i tam gdzie nas do tej pory jeszcze nie widzieli. Dodatkowo postanowiliśmy sobie po drodze nieco dorobić zostając ulicznymi artystami! Niestety nie gramy na żadnych instrumentach i śpiewać też nie potrafimy, robimy za to gigantyczne mydlane bańki.

 

Na początek Berlin

Naszą przygodę rozpoczeliśmy na wylotówce z Poznania w kierunku Berlina. Niestety już w pierwszy dzień nasz plan przemieszczania się tylko stopem diabli wzieli. Co kilkanaście minut musieliśmy uciekać przed ulewami, które od rana przetaczały się nad Poznaniem, dlatego po 2 godzinach zdecydowaliśmy się na pociąg. Dość póżnym wieczorem dotarliśmy w końcu do Berlina i zadomowiliśmy się u naszych pierwszych CSowych hostów – Dani i Falco, którzy trzymali dla nas w lodówce zimne piwo, sprawiając tym jakże miłym gestem, że kiepski dzień miał przynajmniej miłe zakończenie.

Pierwsze bańki i kanclerz Niemiec…

Od rana postanowiliśmy zwiedzić sztandarowe miejsca Berlina czyli Raichtag i Bramę Brandenburską, mieliśmy również zamiar zrobić tam pierwsze bańkowe show. Tak się złożyło, że po drodzę zobaczyliśmy kanclerz Niemiec – Angelę Merkel, która akurat wjechała limuzyną do swojej siedziby i przyjmowała jakąś delegację. Wysłuchaliśmy niemieckiego hymnu wykonanego przez orkiestrę, po czym ruszyliśmy robić bańki przed siedzibą parlamentu, a następnie pod Bramą Brandenburską. Reakcje ludzi były naprawdę miłe. Szalały nie tylko dzieci, ale często również ich rodzice przypominając sobie zapewne beztroskie chwile z dzieciństwa. Pogoda nie była najlepsza, mimo to bańki wychodziły całkiem dorodne. Zarobiliśmy nawet pierwsze pieniądze!

Parę słów o Berlinie

Jeśli chodzi o sam Berlin to pierwsze co się rzuca w oczy to mulikulturowość tego miasta. Języki całego świata mieszają się ze sobą na każdym kroku, podobnie jest z kolorami skóry. Czasami odnosiłem wrażenie, że Niemcy są w swojej stolicy mniejszością. Okolice w której zamieszkiwaliśmy bardziej przypominały Stambuł, aniżeli zachodnioeuropejską metropolię, co trochę momentami irytowało, np gdy chciało się kupić wursta, a dookoła były tylko kebaby. Ponadto Berlin to również szalony mix wszystkich możliwych subkultur i „seksualnych odmienności”. Do wyboru do koloru.
Miasto jak przystało na niemieckie standardy jest super poukładane. Komunikacja jest punktualna do granic absurdu, a na dodatek w autobusach, tramwajach itd nie ma tłoku nawet w godzinach szczytu! W większości parków i przy najważniejszych ulicach drzewa są numerowane, dzięki czemu zajmujące się nimi służby więdzą zawsze dokładnie, które drzewo jest chore, które wymaga specjalnej opieki itp. Ścieżki dla rowerów również są wszędzie. Po raz kolejny uświadamiam sobie jak daleko Polsce do takiego poziomu.

D: Mimo to Berlin nie jest miejscem gdzie chciałbym spędzić więcej czasu. Niby wszystko ok, nudzić się nie da, ale dupy jakoś specjalnie nie urywa. Chyba jednak wolę jakąś wioskę w górach. (update: teraz siedzimy w takiej właśnie wiosce w włoskich dolomitach!)
N: Może i dupy nie urywa, ale bardzo mi się spodobał. Dużo w nim przestrzeni, budynki nie są upachane jeden na drugim, za to jest sporo zieleni i skwerów, na których można przysiąść i wypocząć. Mogłabym w nim jakiś czas pomieszkać, chętnie nauczyłabym się sprechać po niemiecku, który swoją drogą wydaje się całkiem przyjemny w porównaniu ze wspomnieniami ze szkolnych lekcji.

P7123501 1024x768 Znowu w trasie! Pierwsze bańki w Berlinie

Pierwsze bańki podczas tej podróży!

P7123524 1024x768 Znowu w trasie! Pierwsze bańki w Berlinie

Psom też się podobało

 

P7123539 1024x768 Znowu w trasie! Pierwsze bańki w Berlinie

Jest i Brama Brandenburska

P.S Mamy nadzieję, że uda nam się częściej wrzucać jakąś relację… Następna będzie z Drezna.